Happy Planner - pomocnik do organizacji czasu

Zaplanuj swój wspaniały rok. Recenzja Happy Plannera


Moda na organizowanie i planowanie czasu na dobre zapanowała w mediach społecznościowych i blogosferze. Codziennie pod hasztagiem #organizacjaczasu pojawia się kilkaset nowych zdjęć prezentujących przeróżne kalendarze, zeszyty czy aplikacje ułatwiające planowanie. Szczerze – praktycznie nic mnie nie przekonało do czasu, aż natknęłam się na zdjęcie Happy Plannera. Urzekła mnie najpierw niebanalna okładka, a później – jeszcze bardziej niebanalne wnętrze. Dlaczego HP jest inny niż wszystkie i czy warto wydać 109 złotych na kalendarz?  


Przyznam bez bicia, że nie jestem mistrzem w organizacji czasu. Choć mam dobrą pamięć i zazwyczaj wiem, co powinnam danego dnia zrobić, nie obywa się bez wpadek i zawalenia jakiegoś terminu bądź zapomnienia o czymś naprawdę istotnym. Już od paru ładnych lat, rokrocznie intensywnie poszukiwałam idealnego kalendarza czy też plannera, który pozwoli mi bardziej efektywnie zarządzać czasem i jeszcze lepiej się zorganizować. Każdego roku pod koniec grudnia przemierzałam wzdłuż i wszerz wszelakie sklepy typu Empik w poszukiwaniu tego jedynego. Może jestem wyjątkowo wybredna, ale mało co wpadało mi w oko. Mam zresztą nieodparte wrażenie, że wszystkie kalendarze dla dorosłych robione są mówiąc wprost na jedno kopyto – bez pomysłu i polotu. Ot zeszyt z wypisanymi datami, kilka stron na notatki i to wszystko. Szare, bure i ponure. W dodatku wcale nie tanie, bo około 40 złotych za taki niezbyt ciekawy egzemplarz to moim zdaniem całkiem sporo.
Z braku laku, rokrocznie taki przeciętniak lądował w moim zakupowym koszyku, a ja jak zwykle obiecywałam sobie, że tym razem na pewno będę skrupulatnie z niego korzystać. I jak zwykle, już w połowie stycznia kalendarz rzucałam w kąt i rezygnowałam z jego używania. Brakowało mi rozpiski z codziennym planem oraz tego czegoś, co spowodowałoby, że taki kalendarz będę mieć zawsze przy sobie i z chęcią będę po niego sięgać. Taki okazał się właśnie Happy Planner marki Madama. Zanim przejdę do samej recenzji plannera, parę słów o autorkach. HP to autorski projekt córki i matki – Teresy i Kladii Kuhn z Gdańska. Dziewczyny chciały się zorganizować i lepiej panować nad własnym czasem – z tej idei zrodził się HP. Planner możecie zamówić, jak na razie, wyłącznie przez Internet, ale dziewczyny zapowiadały, że jeszcze w tym roku otworzą stacjonarny sklep w Gdańsku. Do wyboru są trzy warianty plannera:
- HP dzienny. Charakteryzuje się tym, że każdy dzień jest na osobnej stronie. Kosztuje 119 złotych.
- HP tygodniowy – tutaj rozkład tygodnia znajduje się na dwóch stronach. Widać to na zdjęciu poniżej. Cena 109 złotych.
- HP wersja na 100 dni – możecie zacząć używać planner w każdej chwili. To taka jakby próbna wersja na 3 miesiące. Cena 109 złotych.


Wahałam się między HP codziennym a tygodniowym. Finalnie postawiłam na drugą opcję i muszę powiedzieć, że w moim przypadku był to strzał w dziesiątkę. HP jest dość lekki, nie powiedziałabym, że leciutki, po prostu lekki, bardzo porządnie wykonany, z dbałością o każdy szczegół.
Happy Planner urzekł mnie kolorami, grafikami, inspirującymi cytatami oraz różnego rodzaju listami do wypełnienia, które maję nam pomóc zaplanować idealny rok. Jest ich całkiem sporo, więc wymienię tylko kilka: lista 100 rzeczy, które chcesz zrealizować w danym roku, lista wartości, którymi chcesz kierować się w życiu, podsumowanie poprzedniego roku, planowanie budżetu i wiele innych.
W codziennym terminarzu najbardziej podoba mi się tabelka z trzema elementami do wypełnienia.


Nie lubię zostawiać pustych pól, dlatego codziennie muszę się skupić i przyznać sama przed sobą, że jednak tego dnia spotkało mnie coś miłego i mam być za co wdzięczna :). Wiecie, że po miesiącu codziennego wypisywania takich małych rzeczy zaczęłam dostrzegać ich więcej w swoim życiu? To działa. Naprawdę :).
HP ma zresztą to COŚ, czego nie miały inne kalendarze. Nie wiem, czy to szata graficzna, listy do uzupełnienia, czy może jeszcze coś innego. W każdym razie, w końcu mam kalendarz, którego używanie to czysta przyjemność.
Do każdego zakupu otrzymujecie członkostwo w grupie HP na Facebooku. To fajna grupa dziewczyn. Wzajemnie się tam wspieramy i motywujemy. Jest to bardzo miłe i nowatorskie traktowanie klienta.
Ale mimo wszystkich ochów i achów jest jednak kilka minusów HP. Pierwszym z nich jest niestety bardzo wysoka cena. Mimo wszystkich plusów tego organizera, najzwyczajniej uważam, że jest za drogi. To jednak prawie 120 złotych, moim zdaniem to dużo, jak na przeciętną kieszeń.
Drugim minusem jest brak kieszonki na okładce plannera, do której możemy schować różne karteczki, notatki itp. Mnie tego bardzo brakuje i musiałam zrobić sobie własną kieszonkę. Kciuk w górę dla DIY!
Po trzecie bardzo mało miejsca na notatki. To raptem tylko jedna strona po każdym miesiącu. To zdecydowanie za mało, jak na moje potrzeby i wymagania. Myślę, że trzy strony to powinno być minimum.
Czwartym i chyba największym minusem, nie samego HP, ale organizacji przy jego powstaniu, jest fakt, że pod koniec 2015 roku autorki, biorąc pod uwagę sugestię dziewczyn, zmieniły trochę szatę graficzną HP i prawdopodobnie od grudnia sprzedawały już zaktualizowany kalendarz. Choć to bardzo miłe, że autorkom zależy na zadowoleniu klientów, uważam, że nowszy planner powinien wyjść dopiero od przyszłego roku. I tak jestem zadowolona, ale jednak tych kilku kartek mi brakuje i gdybym wiedziała, że planner będzie aktualizowany, po prostu poczekałabym z kupnem na nowszą wersję.

Reasumując – HP to świetne, ale też drogie narzędzie do planowania i organizacji czasu. Ja aktualnie nie znalazłam niczego lepszego na rynku i z pewnością do niego wrócę w 2017 roku, choć nie ukrywam, że cena trochę boli.

Wpadajcie na instagrama - KLIK

Share:

17 komentarze

  1. Zastanawiam się nad kupnem Happy Plannera :)
    http://blaack-pearl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam ludzi zorganizowanych, ja niestety do nich nie należę i wszystko robię na ostatnią chwile.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja siostra ma i mówi, że świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przykładam ogromną wagę do organizacji czasu, bo i szkoła, blog, zajęcia dodatkowe, życie prywatne, tego jest tak wiele, że nie jestem już w stanie wszystkiego zapamiętać ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, żę zwykły, wiele razy tańszy kalendarz, sprawdzi sie rownie dobrze ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie gadżety, ale jakoś, po zakupie, rzadko z nich korzystam ;)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama go ma i jej sie super sprawdza a mi wystarczy nazwyklejszy :)

    http://klaudiaandmylife.blogspot.co.uk/2016/02/my-everyday-makeup.html zapraszam na nowy post ♥ Pozdrawiam , Klaudia xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne rozwiązanie tak samo mam z kalendarzami jak jakis nudny to odrazu rzucony i nic nie zapisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hej, tez mam ten planner, i sprawuje się swietnie. Często tam zaglądam, zapisuje, plamuje to co musze zrobic, i jest mi o wiele łatwiej funkcjonowac. Pozdrawiam. www.lap-stajla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten planet i jest naprawde pomocny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chciałabym HP, jednak jestem uczennicą i najwygodniejszym rozwiązaniem byłby dla mnie kalendarz na rok szkolny (i taki posiadam z Biedronki), a takiego nie ma w ofercie HP. Mam nadzieję, że to się w przyszłości zmieni, a ja może do tego czasu stanę się na tyle skrupulatną i zorganizowaną osobą, że nie będzie mi szkoda na wydanie ponad 100 zł za kalendarz. Na razie z przerwami (a to z powodu mojego lenistwa) zapisuję kalendarz z wcześniej wspomnianej Biedry.
    Post świetny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny musi być ten planner, ale jak dla mnie nieco za drogi:-)
    http://ladycrazyloop.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny post:)
    Też chyba pomyśle o zakupie czegoś takiego:D
    A przy okazji zapraszam do siebie: http://majaaasss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń