Fashion Week Łódź

Od Fashion Weeka w Łodzi minął już tydzień, jednak dopiero teraz znalazłam chwilę, aby usiąść i naskrobać kilka moich spostrzeżeń. Nie chcę opisywać pokazów, które się tam odbywały, ponieważ niektórym należałoby się niezłe lanie Natomiast z pewnością mogłabym napisać kilka osobnych postów o kolekcjach, które mnie zachwyciły. Dziś chciałabym opisać swoje wrażenia i odczucia. Jest to odmienność na moim blogu i zazwyczaj widzicie tylko zdjęcia moich stylizacji, stwierdziłam jednak, że czas wreszcie się podzielić z Wami moją opinią Proszę o wyrozumiałość, bo nie wiem czy wiecie, ale od lat borykam się z dysleksją (dzielnie z nią walczę) i mam niemały kompleks z nią związany. Na Fashion Weeka przyjechałam w czwartek i już na samym początku uznałam, że ogromnym plusem jest zmiana miejsca, w którym dotychczas odbywał się ten event - z jednej strony poprzednia lokalizacja była bardziej przestronna, jednak z drugiej strony zorganizowanie pokazów w hotelu Hilton sprawiło, że dotarcie na widownię zajmowało mi 5 minut, bo jedyne co musiałam zrobić to opuścić hotelowy pokój i wcisnąć przycisk w windzie . Czwartek był raczej spontaniczny i na widownię zasiadłam " prosto z trasy, o 20 odbyła się gala otwarcia, którą była najsłabszym punktem całej imprezy. Wszystko wyszło sztywno – prezenter nie wiedział, w jaki sposób zabawiać ludzi, a pokaz Carlo Rossi pozostawił po sobie niesmak. Sam pomysł na zaangażowanie blogerek i kolor przewodni był dobry, niestety jednak realizacja pozostawiała wiele do życzenia. Niestety, większość moich znajomych ma podobne zdanie do mojego. Cały dzień był mega męczący, a wrażeń było całkiem sporo, niestety zamiast afterparty wolałam zostać w hotelu. Z racji mojego roztargnienia zapomniałam kilku rzeczy z Warszawy, a że były mi one niezbędne do stylizacji postanowiłam niczym superwoman wrócić do stolicy, wpaść po rzeczy i wrócić do Łodzi. Myślicie, że w 15 minut nie można się wyszykować na taką imprezę? Otóż- można! Kolejny dzień i kolejne zamieszanie - pogoda niestety marna, ogromny wiatr, ale mimo wszystko udało mi się dotrzeć na sesję, którą wcześniej zorganizowałam. Wciąż czekam na zdjęcia od fotografa, ale coś czuję, że mając w tle taką architekturę zdjęcia nie mogły się nie udać Niedziela stanęła pod znakiem ostatnich pokazów i spędzania czasu ze znajomymi. Mniejsza ilość ludzi gwarantowała większy komfort podczas oglądania pokazów. Moimi faworytami z całego Fashion Weeka jest pokaz : Jarosława Ewerta, Bola , Klaudia Markiewicz oraz Miguel Vieira. Udział w Fashion Weeku zapewniła mi uczelnia, na której studiuję - VIAMODA Industrial. Jeśli chcielibyście o niej poczytać i dowiedzieć się więcej na temat kierunków studiów zajrzyjcie na ich stronę www. Mam nadzieje, że chociaż trochę zaspokoiłam Waszą ciekawość odnośnie mojej opinii o łódzkiej imprezie. Wiem, że tematu nie wyczerpałam nawet w 1/10, ale nie umiem opisać emocji, które panują podczas Fashion Weeka – to trzeba przeżyć! Największą przyjemnością dla mnie jest spotkanie wszystkich znajomych, a także ogromna ilość inspiracji na kolejne stylizacje. Do przeczytania!








Wszystkie zdjęcia są wykonane moim telefon,więc przepraszam za kiepską jakość .

Ash:*!

Share:

5 komentarze

  1. Od lat myślę o tym, żeby kiedyś wybrać się na Fashion Weeka. Na pewno kiedyś mi się uda, ale na chwilę obecną brak czasu i odległość skutecznie dbają o to, żeby mnie tam nie było. Z przyjemnością jednak oglądało mi się Twoje snapy z tego wydarzenie <3 To był świetny pomysł aby nas updateować w ten sposób. Całuski :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej aż by człowiek tam chciał być ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega zazdroszcze!! zapraszam do nas http://kochajzyciee.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki snapom byłam na bieżąco, mam nadzieję, że i mi kiedyś uda się wybrać na taki event. Strasznie Ci zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki snapom byłam na bieżąco, mam nadzieję, że i mi kiedyś uda się wybrać na taki event. Mega Ci zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń